Louis Tomlinson to normalny osiemnastolatek, który gra w piłkę nożną przez co jego oceny potrzebują poprawy. Ostatnio Louis zaniedbał matematykę i angielski. Podczas poniedziałkowej lekcji jego wychowawca pan Brown przydzielił mu do pomocy w poprawie ocen jednego z lepszych uczniów, Harry'ego Stylesa. Mówią na niego loczek albo Hazza i on jako jeden z nielicznych pomimo dobrych ocen nie jest uważany za kujona, a wręcz przeciwnie jest nawet lubiany w swojej szkole. Louisowi on zawsze się podobał, a zwłaszcza te jego dołeczki w policzkach i czarujące zielone oczy... Achh na ich widok Tomlinsonowi miękną kolana. Lou otwarcie przyznaje, że jest gejem i się tego nie wstydzi i w głębi duszy ma nadzieję, że Styles też okaże się homoseksualistą.
Wracając to Harry ma pomóc Louisowi w poprawieniu ocen. Będzie on musiał przychodzić codziennie po szkole do Lou by pomóc mu w nauce. Dziś właśnie jest pierwszy dzień korepetycji Louisa, a on sam z niecierpliwością czeka aż do jego drzwi zadzwoni sam Harry Styles. Odkąd wrócił do domu wziął szybki prysznic i przebrał się w coś zarazem wygodnego, ale ładnego po czym przygotował w salonie odpowiednie materiały do nauki i usiadł na sofie. Czekał tak chyba 15 minut po czym po usłyszeniu dzwonka do drzwi rzucił się do nich niemal biegiem, a gdy otworzył jego oczy chciały wyjść z oczodołów. Hazz był ubrany w czarne, obcisłe spodnie i zwykły biały podkoszulek i niby to zwykłe ubranie, ale na Tomo zrobiło to wrażenie.
-Emm wpuścisz mnie?- zapytał skrępowany Harry na co Lou natychmiast się otrząsnął z chwilowego oczarowania wyższym chłopakiem i przepuścił go w drzwiach by mógł wejść do środka po czym obaj skierowali się do salonu. Obaj zajęli miejsca na sofie Louisa po czym Harry zapytał od czego drugi chłopak chce zacząć.
-To może angielski, bo jest prostszy.- odpowiedział niebieskooki brunet.
-Okey.
-Okey.
Dla obu była to trochę niezręczna sytuacja, ale wzięli się do nauki.
Harry jest raczej otwartym człowiekiem, ale jeśli chodzi o wyznawanie takich uczuć jak miłość czy uwielbienie był strasznie skryty więc Louis nie zauważa jak Harry na niego patrzy, ale może to i lepiej? No niby Lou jest gejem, ale dla loczka to całkiem nowe uczucie, bo on też jest gejem i mimo że odkrył to dopiero jakiś miesiąc temu to nadal nie ma pojęcia jak się z tym odnosić do innych ludzi, bo nie każdy jest tolerancyjny. Prawda jest taka, że mógłby o tym powiedzieć Louisowi, ale jeszcze by go wyśmiał, nie dlatego, że jest kim jest, ale dlatego, że myślał, że może między nim, a Lou będzie coś więcej niż tylko wyznaczona przez nauczyciela pomoc w nauce.
Po około dwu godzinnej nauce skończyli uczyć się wystarczającej ilości materiału by Lou mógł poprawić pierwszą ocenę niedostateczną.
-Na dzisiaj to tyle. Wpadnę jutro o tej samej porze.- oznajmił z uśmiechem Harry.
-Dzięki, że mi pomagasz.- Louis również się uśmiechnął.
-Nie ma sprawy, naprawdę.- Hazz pokazał dołeczki, a serce Tomlinsona podskoczyło.
-Jak mogę ci się za to odwdzięczyć?- Lou tak bardzo chciał coś dla Harry'ego zrobić, ale nie wiedział co.
Styles musiał się zastanowić, ale w końcu podjął decyzję i odpowiedział:
-Może pójdziemy kiedyś na pizzę?- spytał niepewnie, a Lou trochę zatkało, bo naprawdę się tego nie spodziewał, nawet w najskrytszych snach.
-Pewnie. Emm to jutro ustalimy gdzie, kiedy i o której, okey?
-Okey. Muszę już iść, do jutra kujonku.- powiedział lokers z uśmiechem i wyszedł nie czekając na odpowiedź Louisa.
Ten stał jednak oniemiały i próbował zanalizować to co właśnie się stało. Harry Styles ten Harry Styles powiedział do niego kujonku. Ktoś potraktował by to jako coś obraźliwego, ale nie Louis, on wziął to jako pieszczotliwą ksywkę i właśnie przez tego "kujonka" nie mógł zasnąć tej nocy, a następnego dnia rano miał poprawiać oblany test z angielskiego.
Następny dzień był dla Louisa straszny. Zaraz jak tylko wyszedł z domu, został opryskany przez jadący samochód, wodą z kałuży, bo zeszłej nocy padało. Więc w szkole wyglądał jak przemoczona kura i każdy gdy tylko go zauważał uśmiechał się pod nosem, ale na całe szczęście wysechł dość szybko więc mógł spokojnie poprawić test z angielskiego.
Harry miał dzisiaj na 2 lekcję więc nie spiesząc się poszedł wziąć prysznic po czym ubrał się w czarne obcisłe spodnie i szary podkoszulek, na który narzucił czarną bluzę. Lekko przeczesał swoje loki i umył zęby po czym zrobił sobie śniadanie.
Louis zaraz po pierwszej lekcji, czyli po sprawdzianie miał wf, na który się spóźnił i za karę musiał robić pięć okrążeń na około sali, która była ogromna.
Harry spokojnie po śniadaniu, wolnym krokiem udał się do szkoły słuchając po drodze muzyki. Styles dużo myślał o Tomlinsonie. O tym czy udało mu się poprawić angielski, czy ma u niego jakiekolwiek szanse? Na żadne pytanie nie znał odpowiedzi. Przynajmniej na razie, bo miał go dzisiaj o to zapytać podczas korepetycji no i miał też wyznać mu przy okazji, że jest gejem. To będzie trudna rozmowa dla Harry'ego, bardzo trudna rozmowa.
Louis był już cały spocony po trzecim okrążeniu, a miał do przebiegnięcia jeszcze dwa. 'Nienawidzę tego kolesia' myślał Lou o nauczycielu wf-u on go wręcz nie cierpiał, ale już i tak za często się z nim kłócił więc odpuścił.
-Tomlinson! Za to, że się spóźniłeś nie grasz dzisiaj!- krzyknął do niego trener Roy.
-Ale...- niedokończył, bo trener mu przerwał.
-To cię nauczy, żeby się więcej nie spóźniać.- Louis umilkł i poszedł do szatni się przebrać, ale po drodze wpadł na kogoś, a tym kimś okazał się Harry.
-Cześć kujonku.- loczek przywitał go z uśmiechem.
-Cześć emmm... Nic nie wymyślę.- Lou zrobił zrzędliwą minę, bo nie mógł wymyślić żadnej ksywki na Harry'ego.
-Nie rób takiej nadąsanej miny! Co ty na to żebym ci to wynagrodził?
-Zależy w jaki sposób.- niższy chłopak uśmiechnął się zadziornie.
-Zabiorę cię do wesołego miasteczka.- Louisowi rozbłysły oczy na tą wiadomość z dwóch powodów. Pierwszy był taki, że bardzo cieszył się, że to właśnie Harry go tam zaprosił, a drugi powód jest taki, że on uwielbia wesołe miasteczka! Jak był mały mama zabierała go do takiego miasteczka, a tam mógł wybierać huśtawki na jakich chce jeździć. Mama pozwalała mu nawet na największą kolejkę.
-Takk!- krzyknął uradowany.
-To przyjadę po ciebie o ósmej.
-Okey.
-Do zobaczenia Lou.
-Cześć Hazz.
I każdy ruszył w swoją stronę. Harry na lekcję chemii, a Louis do szatni by się przebrać.
Wieczorem w pokoju Tomlinsona panował chaos, a przed przyjazdem Harry'ego, dzieliło go zaledwie pół godziny, a najlepsze jest to, że sam właściciel pokoju stał przy szafie w samych czarnych bokserkach i szukał czegoś do ubrania chociaż i tak większość ubrań lądowała na podłodze.
U Harry'ego nie było lepiej tylko, że on miał już na sobie poza bokserkami, koszulę i teraz szukał swoich najlepszych spodni. Znalazł je dopiero po pięciu minutach szukania po czym szybko je ubrał i umył zęby oraz biegiem opuścił swój dom by nie spóźnić się do domu Louisa.
Gdy Lou usłyszał dzwonek do drzwi już był gotowy do wyjścia więc szybko otworzył drzwi oraz przywitał się z loczkiem i pojechali do wesołego miasteczka.
Po dwóch godzinach spędzonych w wesołym miasteczku, Harry kupił im bilety na wieczorny seans do kina na horror oraz popcorn. Po zajęciu swoich miejsc Harry spojrzał na Lou, który pobladł już na początku filmu i zapytał go z troską:
-Jak będziesz się bał to powiedz.- pokrzepiająco ścisnął jego dłoń i zaczął oglądać film.
Louis walczył z sobą by nie wyjść na jakiegoś mięczaka czy coś przy Harrym, ale nie wytrzymał i powiedział mu, że się boi, a ten objął go opiekuńczo ramieniem i szepnął do ucha:
-Jestem przy tobie, nie bój się.- Styles przygryzł lekko płatek ucha Louisa, a niebieskookiemu od razu zrobiło się lepiej i już się tak nie bał. 'Czyli, że Harry jest gejem?' przeszło mu przez myśl, a zaraz po tym Hazz lekko się pochylił i szepnął mu do ucha:
-Jestem i nigdzie się nie wybieram.
'Tak on jest gejem.' Lou upewnił się w swoim przekonaniu i już nawet nie skupiał się na filmie tylko przez jego resztę gapił się na Harry'ego i podziwiał go oraz mocniej wtulił się w jego wygodne i bezpieczne ramię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz