Drogi Harry!
Piszę ten list, ponieważ nie mam pojęcia jak powiedzieć Ci co do ciebie czuję. To dla mnie naprawdę bardzo ważne więc proszę przeczytaj ten list do końca. Pragnę Ci opisać co czułem przez te wszystkie lata podczas których mnie upokarzałeś i obrażałeś, a ja musiałem to codziennie znosić. Można powiedzieć, że to co teraz piszę jest fragmentem mojego pamiętnika. Za wszelkie błędy i tym podobne przepraszam, ale bardzo się spieszę.
Pamiętasz jak w trzeciej klasie nazwałeś mnie idiotą? Tak od tego się zaczęło, byłem jeszcze dzieckiem i naprawdę bolały mnie Twoje słowa, ale ty dalej to robiłeś. W szóstej klasie nie wystarczyło Ci obrażanie mnie, bo koniecznie musiałeś zacząć mnie upokarzać na różne sposoby. Jednym z twoich pomysłów przez, który śmiała się ze mnie cała szkoła jest ten, że podczas gdy brałem prysznic po zajęciach wychowania fizycznego, ty wraz ze swoimi przyjaciółmi ukradliście mi ciuchy, ale jak to ty ująłeś "zostawiliśmy Ci bokserki, żeby ktoś przypadkiem nie doznał szoku". Bolało. To tak cholernie bolała Styles, tak strasznie, bo w tedy moje serce rozpadło się na miliony kawałeczków. Nie zdajesz sobie sprawy ile we mnie jest bólu. Każda cholerna łza wypłakana przeze mnie w nocy o tym świadczy. Nienawidzę Cię, ale mimo wszystko moje serce wybrało sobie Ciebie jako obiekt moich westchnięć. Ty jebany skurwysynie. Te twoje cholerne dołeczki w policzkach i zielone, magiczne oczy, w które mógłbym patrzeć się godzinami... Nigdy już nie będzie mi to dane... Pamiętasz jak przydzielili nas razem do projektu? Cieszyłem się w sercu jak dziecko jednak ta radość się skończyła równie szybko jak się zaczęła, bo ty podczas umówionej godziny zabiłeś we mnie duszę, syłukłeś mnie jak lustro, a ja mimo to cały czas powtarzam sobie, że to było przez przypadek. Ale jak przypadkiem można nazwać to, że podczas prezentowania projektu, ogłosiłeś całej klasie, że jestem gejem? Każdy się ze mnie śmiał, byłem wytykany palcami i nawet nauczyciele patrzyli na mnie jak na kogoś gorszego, a ja nawet do końca nie wiedziałem dlaczego. Może to przez to, że uważali mnie za osobę, która nie powinna się w ogóle urodzić, a może dlatego, że miałem i nadal mam słabość do tej samej płci. Nie wiem jaki był dokładny powód tych spojrzeń i wytykań palcami, ale wiem jedno, że już nigdy nie będzie mi dane się tego dowiedzieć. Wiesz zapewne,że w dniu moich osiemnastych urodzin, zaprosiłem całą naszą klasę? Pewnie, że wiesz, bo przez Ciebie nikt na nie nie przyszedł, a ja najzwyczajniej w świecie się załamałem. Przepłakałem całą noc, a rano musiałem iść do pracy. Oczywiście, że wyglądałem jak po nieprzespanej nocy, ale to było jedyne zajęcie odciągające mnie o myśleniu o tobie. Tak mam do Ciebie wielką słabość, a na twój widok miękną mi kolana. Wiem, że ten tekst jest oklepany, ale nie stać mnie na nic lepszego w tej chwili. Mam problemy z emocjami, bo wszystkie trzymam daleko w sobie, tak by nikt ich nie ujrzał, przez co już wiele razy miałem rozmowę z psychiatrą. Nie było źle, ale dobrze na takich rozmowach też nie było... Nienawidzę widzieć cię z jakimiś dziewczynami. Rani mnie to. Potwornie mnie to rani Harry. Proszę nie rób mi tego. Proszę. To jest naprawdę jedyna rzecz o jaką cię kiedykolwiek poproszę. Przysięgam. Nie dane mi będzie podziwianie Ciebie podczas twojego występu na szkolnym przedstawieniu, jednak mam nadzieję, że tam gdzie będę, równie dobrze będzie wszystko słychać. Na pewno zastanawia Cię to gdzie będę? Albo i nie zastanawia nie wiem, ale i tak Ci odpowiem. Ja umrę za parę minut, jak tylko skończę pisać ten list, potnę się i już nigdy świat o mnie nie usłyszy oraz ty już nie będziesz musiał na mnie patrzeć, obiecuję.
Na zakończenie tego listu chcę Ci powiedzieć, że chyba się w Tobie zakochałem. Tak jestem tego pewny, Kocham Cię Harry, jak nikogo innego na tym świecie. Pragnę też, żebyś wiedział, że wybaczam Ci te wszystkie straszne rzeczy, które wymieniłem, ale wybaczam również rzeczy, których nie wymieniłem. Po prostu je wybaczam, bo przebaczenie jest częścią miłości, a miłość jest czymś co do Ciebie czuję. Więc jeszcze raz Kocham Cię i wybaczam Ci wszystko to co mi uczyniłeś. Moje serce na zawsze pozostanie twoje Hazz, zawszę gdziekolwiek będę, to będę myślał o Tobie. Do zobaczenia skarbie, po drugiej stronie.
Twój na zawsze Louis xx.
Harry po przeczytaniu tego listu, załamał się. Nigdy nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek zobaczy tak pocięte nadgarstki, nie spodziewał się, że tak to nim wstrząśnie, nie spodziewał się, że będzie kochał Louisa. Nigdy się tego nie spodziewał. Zawsze go gnębił i poniżał przed wszystkimi i nigdy nie zdawał sobie sprawy z tego jak dużą wartość mają słowa. Styles nawet nie wiedział tego, że Tomlinson był w nim zakichany, a teraz on sam uświadomił sobie uczucie jakim żywi do zmarłego już chłopaka. On wie, że Lou mu wszystko wybaczył, jak sam to ujął w swoim liście, ale Styles sam sobie tego niegdy nie wybaczy. Nie wybaczy sobie tego, że przyczynił się do czyjejś śmierci. On zaprzysiągł sobie, że już nigdy nie będzie się z nikogo śmiał, że nie będzie poniżał. Uświadomił sobie to dopiero teraz, stojąc przed grobem Louisa Tomlinsona, którego prześladował przez prawie całe swoje życie. Pragnie mu teraz powiedzieć tylko jedno, naprawdę ważne słowo:
-Przepraszam.- wypowiedziawszy to dodał zgodnie z prawdą- Kocham Cię Lou.
I odszedł, bo już dłużej nie mógł patrzeć na widniejącą na zdjęciu twarz bruneta. Po prostu nie mógł i odszedł.